01.07.2012

Spokojem i charakterem po medal olimpijski!

Autor: Łukasz Klin
Spokojem i charakterem po medal olimpijski! - Chcę dobrze wypaść. Zawalczyć jak najlepiej obecnie potrafię. Na igrzyska olimpijskie jedzie się jednak po medal - mówi Martyna Synoradzka, olimpijka, zawodniczka AZSu AWFu Poznań. Naszą rozmowę zacznę od prostego pytania. Jak zaczęła się twoją przygoda z floretem i planszą? - Było to całkiem niedawno. Mając chyba około 11 lat zapisałam się do Zespołu Szkół nr 5 przy ul. Różanej 1/3, gdzie od kilkunastu lat istnieją specjalne klasy sportowe o profilu szermierka. Zajęcia te są prowadzone w ramach zajęć WF-u. Po krótkim czasie okazało się, że całkiem przyzwoicie mi to wszystko wychodzi, i zapisałam się do klubu Warta Poznań. Tak już zostałam na planszy do dziś. Zanim znalazłaś się w Warcie Poznań, to nie myślałeś, żeby spróbować również innych dyscyplin? - Szczerze to nigdy o tym poważnie nie myślałam. Jakoś tak, jak chodziłam do szkoły, to myślałam głównie o nauce. Szkoła była i jest dla mnie zawsze najważniejsza. Nawet nie myślałam, że kiedykolwiek zawodowo będę uprawiać sport - nawet szermierkę. Jedynym ciekawszym epizodem w moim życiu szkolnym był fakt, że przez jakiś czas śpiewałam... w kościelnym chórze (uśmiech). A chwile zwątpienia u ciebie jakiś były, jak zajęłaś się już sportem wyczynowym? - Nie powiem, że nie, bo zawsze się takie wątpliwości, czy różne pytania. Jak się zaczyna coś robić zawodowo to trzeba ciężkie treningi pogodzić ze szkołą. Pojawia się też mnóstwo innych różnych wyrzeczeń. Dużo czasu to wszystko zajmuje, czasami były i są te chwile zwątpienia, ale myślę, że moje osiągane wyniki, ale również inne sukcesy skutecznie mi rekompensowały wszystko. Trzeba coś z siebie dac, żeby coś osiągnąć. Wielkimi krokami zbliżają się igrzyska olimpijskie w Londynie. Co sobie myślisz, jak reagujesz na hasło: Londyn 2012? - Staram się o tym wszystkim myśleć spokojnie, normalnie, jak przed każdymi innymi zawodami. Po prostu kolejny start i kolejne cenne doświadczenie. Oczywiście, jak każdy sportowiec będę chciała powalczyć o medale, ale niczego nie mogę obiecać. A tym bardziej zagwarantować, bo to jest tylko sport. Do wszystkiego chcę podejść na chłodno. Życie wszystko zweryfikuje. W Londynie może się wydarzyć wszystko. Może być albo wspaniale, ale sportowiec musi liczyć się z tym, że nie wszystko pójdzie po jego myśli. Masz jakiś swoje minimum oraz maksimum na Londyn? - Nie mam celu minimum, ale też nie mam wyznaczonego maksa. Chcę dobrze wypaść. Zawalczyć jak najlepiej obecnie potrafię. Na igrzyska olimpijskie jedzie się jednak po medal. Ja mam taki osobisty cel, pragnienie, by właśnie podczas Londynu 2012 sięgnąć po jakikolwiek medal. Najchętniej oczywiście ten z najcenniejszego, bo złotego kruszcu. Jakieś rywalki/lek z planszy się szczególnie obawiasz na olimpijskim turnieju w stolicy Wielkiej Brytanii? - Myślę, że nie. Każdego rywala cenię i szanuję, ale też jestem pewna tego, co obecnie potrafię, a także na, co mnie stać. A stać mnie na bardzo dobry wynik. Moim zdaniem drużynowo będziemy miały cięższą drogę do medalu, bo przyjdzie nam zmierzyć się chociażby z bardzo mocnymi Francuzkami. Wszystko jednak przed nami, a przede wszystkim w naszych rękach oraz nogach. Jesteś bardzo skromną i stonowaną osobą, choć na pewno nie minimalistką. Czy dla ciebie liczy się w Londynie tylko złoto, czy miejsce w "czubie" też cię zadowoli? - Nie. Oczywiście, że nie. Każde miejsce w czołówce na olimpińskiej planszy będzie moim wielkim sukcesem. Choć w medal wierzę tak samo mocno i będę o niego walczyła z całych sił. Jeśli chodzi o medal w Londynie, to myślę o nim głównie w kontekście całej naszej drużyny narodowej, bo pokazałyśmy już dużo, dużo wcześniej, że razem jeteśmy mocne. Choć też szczerze trzeba sobie powiedzieć, że na igrzyskach warto walczyć o medal dla samego siebie, dla swojej satysfakcji, ale też dlatego, by być pamiętanym, i zapamiętanym przez szersze grono ludzi, kibiców. Prawda jest jednak brutalna, że dalszych lokat niż zwycięstwo, czy "pudło" ludzie już nie pamiętają, niestety. Olimpijska forma Martyny Synoradzkiej, już jest, czy dopiero przyjdzie? - Czasu trochę jeszcze zostało. Przed nami jeszcze cały lipiec na ostateczne przygotowanie, i zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie. Ja osobiście jestem spokojna oraz dobrej myśli. Im bliżej będzie do igrzysk olimpijskich, tym presja będzie narastać. Czy nie boi się presji na twoją osobę? - Tak jak już wcześniej wspomniałam... Staram się start w Wielkiej Brytanii traktować, jak każdy inny start. Mam nadzieję, że takie podejśccie mi pomoże. Presji jeszcze nie czuję, ale wiem, że ona przyjdzie. Mam jednak nadzieję, a nawet jestem pewna, że jakoś się z tym wszystkim uporam. Jakie przed tobą najbliższe plany? - Dwa lipcowe zgrupowania we Władysławowie, gdzie będziemy pracować nad ostatnimi szlifami. A potem już tylko wylot do Londynu. Na miejscu zaś walka o wszystko, co się da, a także to, co będzie w danej chwili możliwe. Kibice w Polsce obecnie emocjonują się jeszcze Euro 2012. Czy wybierasz/łaś się może na jakiś mecz? - Nie. Absolutnie nie! Może się narażę wielu osobom, ale ja po prostu nie lubię piłki nożnej (śmiech). Po części przez sytuację, jaka związana jest z piłką, i dookoła niej w Poznaniu. Po części dlatego też, że mieszkam w pobliżu Stadionu Miejskiego, którego sąsiedztwo bywa uciążliwe. Dobrze, że dość często wyjeżdżam z Poznania. Unikam skutecznie w ten sposób tego całego zgiełku i zamieszania. Piłki nożnej, czy Euro 2012 absolutnie nie wspieram. Czego ci życzyć w imieniu redakcji "Naszego Głosu Poznańskiego", a także Naszych Czytelników? - Myślę, że głównie wytrwałość, dużo siły do ciężkiego trenowania też się przyda (uśmiech). Z góry odpowiadam: - Nie, dziękuję (śmiech). Wysłuchał i wynotował: Łukasz Klin ** Zdjęcia pochodzą z archiwum prywatnego Martyny Synoradzkiej

Partnerzy Dla sponsorów

X
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w przeglądarce internetowej. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.